codzienność w monochromie.
kiedys byl taki kawalek, i facet wlasnie spiewal chyba ‘i’m feeling lazy’ czy jakos tak. generalnie - to wlasnie tak powinienem spiewac przez caly weekend. niby cos robie, ale tak naprawde to sie straszliwie opierdalam. jest pozno, siostrayard, ktora przyjechala do nas na weekend tez juz wymiekla, a ja mam do skonczenia prezentacje na rano. powinienem ja skonczyc, wiec zapewne chyba dzis malo pospie…. no ale coz - takie zycie. dzis yard powiedziala do mnie ze powinienem przestac brac zlecenia na weekendy - moze faktycznie trzeba bedzie zaczac tak robic.
czytalem dzis bartka - gosc jest dla mnie niesamowity - mavrick twierdzi, ze go zna - musze kiedys zlapac okazje na zamiane paru slow z nim. po dzisiejszej lekturze jego bloga mialem ochote zadac mu pytanie - jak i ile … ale to pewnie poczeka. choc taki wypad do aten i wloczenie sie po korfu musi byc niesamowita frajda - a mnie przydalaby sie taka odskocznia od rzeczywistosci.
na uchu jak zwykle tobin - akurat saboteur leci - kocham ta muze na noc.
WordPress database error: [Table 'monochrome.weblog_comments' doesn't exist]
SELECT * FROM weblog_comments WHERE comment_post_ID = '15' AND comment_approved = '1' ORDER BY comment_date
No Comments
Please Wait
Leave a Reply