codzienność w monochromie.
w sobote, 21 maja, wybralem sie na koniec Wielkiej Sagi. wraz z ekipa ruszylismy do kina, by obejrzec finalny epizod Gwiezdnych Wojen - Zemste Sithów. W kinie zasiadlem w moim ulubionym miejscu, gdzie moge wyciagnac spokojnie nogi, od czasu do czasu tylko bedac zmuszonym by je conac, gdy ktos akurat musi przejsc przez sale.
po standardowej dawce reklam i trailerow (jak zwykle - Wielki Cycek pojawil sie na ekranie…), zabrzmial wreszcie dzwiek, ktory od dawien dawna kojarzy mi sie z dzielem Lucasa - fanfary 20′th Century Fox. potem juz tylko znajomy tekst (co ciekawe - po polsku…) - “Dawno, dawno temu, w odleglej galaktyce…”
moje wrazenia ? jako fan sagi i uniwersum - bylem zadowolony. historia wreszcie jest kompletna, fakty sa poznane. jako kinoman - coz, tu musze zglosic kilka zastrzezen.
zaczne moze jednak od pewnej ciekawostki, na ktora zwrocilem uwage - doskonale w calej sadze (i ma na to na pewno wplyw fakt, ze epizody IV, V i VI powstaly hektar czasu temu) pokazana jest degradacja stylistyki - mowie tu o technologii - statki, droidy, wnetrza - wszystko to w okresie Starej Republiki, oprocz standardowego zadania - funkcji, mialo takze forme - wszystko staralo sie wygladac pieknie. ksztaltne kraglosci, wykonczenia… ogladajac pozniejsze (chronologicznie) epizody, dostrzec mozna, ze wszystkie te rzeczy zatracaja swoja forme - daza ku prostocie, ktora czesto przeradza sie w cos na ksztalt kupy poskladanych dziwnie kawalkow metalu. do czego zmierzam ? otoz uwazam, z doskonale pokazane jest tu to, na co zwraca uwage imperium - istotna jest funkcjonalnosc - dana technologia ma dzialac - maksymalnie skutecznie - a nie wygladac…
taki maly detal, ktory bardzo mi sie spodobal…
co do moich zastrzezen - musze zgodzic sie z moimi znajomymi, z kotrymi tuz po seansie komentowalem film. momentami dialogi sprawialy wrazenie, ze film tworzony jest pod 14′o latkow (Lucas twierdzi, ze nie zabralby na film 13′o letniego dziecka…), po chwili zastanowienia, w chwilach gdzie powinien dominowac dramatyzm i powaga sytuacji, slyszac slowa bohaterow klimat przeradza sie wrecz w komiczny. sceny batalistyczne - piekne - ale czy faktycznie musza one wypelniac prawie 1/3 filmu ? no i moj najwiekszy zawod - co to za planeta, ktora probuje udawac Kashyk ? moze jestem zwichniety pod tym wzgledem, ale dla mnie Kashyk to planeta-las, tysiacletnie , kilkuset metrowe drzewa - mroczna i niebezpieczna, ponizej pewnego poziomu…
no i moze faktycznie - czy Darth Vader musi krzyczec na koncu niczym dziecko, ktoremu zabrano lizaka ? imho - duzo lepiej graloby tu ujecie stylizowane na fragment epizodu VI, gdzie Vader przezywa moment wahania, po przejeciu Luke’a na Endorze.
mimo wszystko jednak - po poltoratygodniowym trawieniu filmu i zastanaowieniu sie nad ostateczna ocena - jestem zadowolony. powiem to po raz enty - film mi sie podobal. no bo jakzeby moglo byc inaczej, skoro jestem fanem… ?
WordPress database error: [Table 'monochrome.weblog_comments' doesn't exist]
SELECT * FROM weblog_comments WHERE comment_post_ID = '71' AND comment_approved = '1' ORDER BY comment_date
No Comments
Please Wait
Leave a Reply